małe spadochrony - wielki problem

Pytania i odpowiedzi na tematy związane z teorią i praktyką skoków spadochronowych. Informacje o wykładach, doszkalaniu. Wrażenia własne i opinie o technikach spadochronowych dotyczących skoków, latania na czaszy, doboru sprzętu itp.
Awatar użytkownika
iwan
Administrator
Posty: 4297
Rejestracja: wt 05 gru 2006, 22:24
Reputacja: 484
Cyfra: 10000
Licencja: D-USPA
Lokalizacja: ze źródła
Kontakt:

małe spadochrony - wielki problem

Post autor: iwan » wt 28 cze 2011, 09:08

Małe spadochrony – wielki problem

temat popularności bardzo obciążonych czasz spadochronowych jest poruszany często. Efektywność stosowania wyciąganych wniosków porównywalna jest jednak do rzucania przysłowiowym grochem o ścianę.
Trzymając się tego porównania, można przyznać, że uszkodzenia ziaren grochu w wyniku zderzenia ze ścianą są dużo mniejsze niż u skoczków grzmocących w ziemię.
Temat wałkowany zazwyczaj przy okazji jakiejś mniejszej lub większej ludzkiej tragedii traci na popularności szybciej niż dopali się znicz.
Dlaczego tak się dzieje? Co powoduje z jednej strony parcie na zakup i używanie małego spadochronu a z drugiej nie ma żadnych mechanizmów ochronnych. Być może na taki stan rzeczy mają wpływ:

Brak wyobraźni młodego skoczka.
Oczywiste jest, że młody skoczek nie może mieć wyobraźni wszczepionej na starcie do nowej aktywności. Nawet rozsądne jednostki – a takie też bywają, muszą nagromadzić wiedzę i doświadczenia aby zaczęła prawidłowo działać wyobraźnia. Podobnie jak u dziecka eksplorującego nowy dla niego Świat tak i tu na zasadzie prób i błędów skoczek poznaje wrogie pod kątem praw fizyki środowisko. Do braku wyobraźni przyczynia się również mizerny dostęp do materiałów szkoleniowych. Mocne wejście poprzez przyspieszony kurs swobodnego spadania, uścisk ręki instruktora i samotność informacyjna na długie lata. Czarna przepaść pomiędzy programem szkolenia podstawowego a programem szkolenia instruktorów. Wreszcie brak tzw. średniej kadry szkoleniowej, czyli wsparcia instruktorów ze strony doświadczonych skoczków, którzy mówią to co trzeba a nie klepią zasłyszane bzdury. Nie jest lekko i najbliższa przyszłość nie rokuje optymistycznie.

Brak szablonów treningowych.
Ułańska fantazja ma pełne pole do popisu, gdyż nikt nie przedstawia planów treningowych. Zresztą po co przedstawiać plany treningu jeśli skoczek nie wie co chce i robi wszystko po trochu, czyli nic konkretnie. Przykładowo, jeśli faktycznie jest zainteresowany swoopowaniem, które pod kątem atrakcyjności wizualnej zaczyna wyprzedzać inne dyscypliny to powinien zwrócić się do uznanego zawodnika – lub jak będzie miał szczęście do trenera z zapytaniem jak to najbardziej efektywnie zacząć. Oczywiście odpowiedź może nie spotkać się ze zrozumieniem, bo zazwyczaj będą to konsekwentnie wykonywane ćwiczenia liczone pięćsetkami skoków. Mało tego, dowie się, że nie powinien mieszać swojej nowej pasji z innymi dyscyplinami bo wtedy trudniej o koncentrację i mniej bezpiecznie w dużej grupie lądujących skoczków. Czyli parę tysięcy skoków niskich i może relatywnie bezpiecznie uprawiać swój swooping.
Jeśli skoczek jest zainteresowany płaskimi formacjami, to odpowiedź od kogoś, kto myśli nad tym co powie, będzie brzmiała, że spadochron powinien być większy, otwierający się stabilnie i pozwalający na spokojne bezpieczne lądowanie po rozejściu bardzo dużych grup skoczków.
Jeśli chce trenować formacje na otwartych spadochronach... itd.
A jak jest u nas? Wyjście na płasko, potem trochę freefly, otwarcie spadochronu (możliwie jak najniżej granicy ochrzanu kierownika skoków) latanie blisko innej czaszy, jak się uda zadokować to będzie fajny film z 4 kamer zamocowanych na głowie, nadgarstku, brzuchu i stopie. Na koniec fantazyjny, nieprzemyślany manewr i uda się albo nie uda. Zwykle się udaje. Przyszłość, jak w przypadku pierwszego punktu nie nastraja radośnie.

Niespójne wzorce do naśladowania.
Wobec braku systematycznie podawanej wiedzy i przemyślanych wzorów treningowych młodzi skoczkowie obserwują 'starych'. Niestety wiedząc mało, posiadając nikczemnie małą liczbę skoków upatrują wzorców już u skoczków, którzy według nich są doświadczeni. Dla kogoś kto ma 20 skoków skoczek ze stażem 200 to już jest gość. Instruktorzy stanowią nie tyle źródło wiedzy co inspirację. Mają małe spadochrony, tak fajnie lądują (to już nie wszyscy). Jak nie marzyć o takim wzorcu przy braku innych? Instruktorzy zapominają o tym, że czy tego chcą czy nie są bacznie obserwowani nie tylko przez podstawówkę ale także przez mniej doświadczonych. Widząc więc, podczas budowania dużych formacji instruktorów skaczących w bardzo dużej grupie na spadochronach high performance nie spodziewałbym się szybko następujących zmian takiego zachowania. Brak wyobraźni instruktorów lub inne priorytety mogą tylko utrwalić chaos małych spadochronów.

Cicha, społeczna akceptacja.
Smutne ale chyba prawdziwe. Każdy szybko otrząsa się ze śmierci znajomych skoczków lub ich ciężkich obrażeń. Nie ma przecież problemu, każdy jest panem swojego życia i śmierci. Ma prawo popełnić błąd i ponieść tego konsekwencje. Oczywiście konsekwencje ponosi rodzina a nie sam denat – bo on już nic nie poniesie.
Nic bardziej błędnego. Byłoby zbyt pięknie, jeśli użytkowane przez za mało doświadczonych skoczków spadochrony zagrażałyby tylko im samym. To jest zagrożenie dla wszystkich, którzy są w tym samym wyrzucie.
Przez lata i setki skoków kształtuje się psychomotoryka lotu na czaszy. To dlatego, przy turbulentnych warunkach nie puszcza się uczniów. Nie mają jeszcze wyczucia czaszy i reakcji szybszych niż świadoma analiza sytuacji. Przy skokach kilku, kilkunastu osób skoczkowie dzielą pomiędzy siebie przestrzeń, tak aby bezpiecznie wylądować. Z jednej strony koncentrują się na ruchu pozostałych skoczków, z drugiej planują tor lotu do wyznaczonego celu. Jeśli doświadczenie im pozwala dokładają jeszcze manewr napędzania, który wymaga od mózgu ważnych i skomplikowanych kalkulacji.
Ale jeśli niedoświadczony skoczek na plecach ma przecinaka i pruje radośnie przez przestrzeń to nie jest w stanie ani określić położenia innych skoczków, jak i przygotować trajektorii lotu. Myśli jak przeżyć swoje napędzanie. Do tego jest rozemocjonowany całą masą rzeczy ze swobodnego spadania. Do czego to prowadzi? Do drugiego, największego źródła zgonów. Do splątań.
Niech więc nikt nie przechodzi obojętnie nad doborem spadochronów przez osoby trzecie. Bo każdego z nas może strącić ktoś, kto jeszcze nie ma doświadczenia, kto nie zdążył wyrobić sobie wyobraźni, kto nie był trenowany tylko zostawiony sam sobie. Wina za splątania i niskie zakręty leży bardziej po stronie doświadczonych skoczków i instruktorów nie reagujących na nieprawidłowy dobór spadochronu niż po stronie tego, kto na nim już leci.
Skoki spadochronowe w słonecznej Hiszpanii - Przyjedź, odpocznij, poskacz bezpiecznie

Awatar użytkownika
iwan
Administrator
Posty: 4297
Rejestracja: wt 05 gru 2006, 22:24
Reputacja: 484
Cyfra: 10000
Licencja: D-USPA
Lokalizacja: ze źródła
Kontakt:

Re: małe spadochrony - wielki problem

Post autor: iwan » wt 28 cze 2011, 16:27

pomoże jak będzie czytane i to nie raz, bo wiedzy w tym artykule jest bardzo dużo
Skoki spadochronowe w słonecznej Hiszpanii - Przyjedź, odpocznij, poskacz bezpiecznie

Awatar użytkownika
Szpargał
Cool gość
Posty: 289
Rejestracja: śr 29 lip 2009, 22:49
Reputacja: 0
Lokalizacja: Warszawa

Re: małe spadochrony - wielki problem

Post autor: Szpargał » wt 28 cze 2011, 20:57

Świetny materiał! (jak ja mało jeszcze wiem... :-? )

Natomiast interesuje mnie skąd ten popęd do zmniejszania czasz? Ja akurat lubię dłużej pobujać w obłokach więc zupełnie mnie nie interesuje "downsize", ale o co kaman? O zajebistość only?
Jeśli tak, to współczuć jedynie należy... :-|

Awatar użytkownika
yyoex
Cool gość
Posty: 320
Rejestracja: pn 22 wrz 2008, 21:35
Reputacja: 108
Lokalizacja: Berlin
Kontakt:

Re: małe spadochrony - wielki problem

Post autor: yyoex » śr 29 cze 2011, 01:35

poza tym jeszcze jest dyscyplina "bezpiecznie lądować"
have a nice day
jörgen
Member of the "Beef", SRA 5425, SRA-GW 12, Muff # 5126

Awatar użytkownika
iwan
Administrator
Posty: 4297
Rejestracja: wt 05 gru 2006, 22:24
Reputacja: 484
Cyfra: 10000
Licencja: D-USPA
Lokalizacja: ze źródła
Kontakt:

Re: małe spadochrony - wielki problem

Post autor: iwan » śr 29 cze 2011, 13:00

to może być interakcja z tłuszczą, jak wiadomo od tysiącleci tłuszcza potrzebuje krwi, więc gladiatorzy nowej generacji walą w glebę pokazując swoje głębokie wnętrze.
Nie da się z tym nic zrobić, jakakolwiek próba powstrzymania stawia oponenta w roli 'betona' albo tego, któremu nie idzie tak dobrze.

i odchodzą kolejni, mało doświadczeni i bardzo doświadczeni. W imię czego?
Skoki spadochronowe w słonecznej Hiszpanii - Przyjedź, odpocznij, poskacz bezpiecznie

Awatar użytkownika
Szpargał
Cool gość
Posty: 289
Rejestracja: śr 29 lip 2009, 22:49
Reputacja: 0
Lokalizacja: Warszawa

Re: małe spadochrony - wielki problem

Post autor: Szpargał » śr 29 cze 2011, 15:04

iwan pisze:[...] gladiatorzy nowej generacji walą w glebę pokazując swoje głębokie wnętrze.
Baaardzo obrazowo to ująłeś. :lol:

Ja dopiero 3 sezon się bawię w spadaki ale faktycznie jak przypominam sobie coroczne wypadki to przyjebanie na mocno napędzonej czaszy wiedzie prym wśród tych tragicznych. :-?

Awatar użytkownika
iwan
Administrator
Posty: 4297
Rejestracja: wt 05 gru 2006, 22:24
Reputacja: 484
Cyfra: 10000
Licencja: D-USPA
Lokalizacja: ze źródła
Kontakt:

Re: małe spadochrony - wielki problem

Post autor: iwan » śr 29 cze 2011, 15:59

Smutnym dla mnie akcentem jest to, że kolejna ofiara dołączyła do długiej listy poprzedników. Jeżdżąc po Niemczech w poszukiwaniu samolotu spotkałem bardzo miłych wspólników, z których jeden zajmuje się samolotem a drugi zajmował się sprawami skoków. Juz się nie zajmuje. Choć rozmawiałem z nim kilkanaście minut to zapamiętałem uśmiechniętą twarz. Mieliśmy spotkać się w Hiszpanii, bo tam co roku jeździł
Po skoku AFF na bardzo obciążonej czaszy źle wyliczył. Już nie żyje. Miał około 10 000 skoków.
Skoki spadochronowe w słonecznej Hiszpanii - Przyjedź, odpocznij, poskacz bezpiecznie

Awatar użytkownika
Tatjan
Maniak
Posty: 1121
Rejestracja: czw 04 gru 2008, 11:25
Reputacja: 51
Licencja: SK D USPA D-31279
Lokalizacja: z Warszawy

Re: małe spadochrony - wielki problem

Post autor: Tatjan » śr 29 cze 2011, 19:17

bezpiecznie lądować- to jest dyscyplina!
Jako Niesforny Dyzio- to mogę powiedzieć że im dalej w las tym bardziej się pilnuję!
słowo honoru!
ale ja lubię instrukcje, jak mnie Pablo Hernandez poinstruował to do dziś z tego korzystam.
myślę że dotąd, dopóki nie będzie uznanego przez większość programu szkoleniowego-
najlepiej napisanego pod egidą wymarzonej polskiej federacji spadochronowej-
temat ten i gadka wokół niego będzie biciem piany.
Choć ciche porozumienie stref co do stopniowania dopuszczalnych sposobów lądowania,
mogłoby być dobrym małym krokiem do federacji.
Jestem cieniasem w sporcie, ale przemyślę sprawę i podrzucę taki temat na freefly.

Awatar użytkownika
yyoex
Cool gość
Posty: 320
Rejestracja: pn 22 wrz 2008, 21:35
Reputacja: 108
Lokalizacja: Berlin
Kontakt:

Re: małe spadochrony - wielki problem

Post autor: yyoex » śr 29 cze 2011, 22:17

Tatjan pisze:ale przemyślę sprawę i podrzucę taki temat na freefly.
ale może najpierw poczytasz co tam pisane na ten temat lat temu ileś
have a nice day
jörgen
Member of the "Beef", SRA 5425, SRA-GW 12, Muff # 5126

Awatar użytkownika
Tatjan
Maniak
Posty: 1121
Rejestracja: czw 04 gru 2008, 11:25
Reputacja: 51
Licencja: SK D USPA D-31279
Lokalizacja: z Warszawy

Re: małe spadochrony - wielki problem

Post autor: Tatjan » śr 29 cze 2011, 22:53

No pewnie! Tak napisałem ze szczerego serca...
Pewnie było tak: ma śk? Ma! I huk z nim!

Awatar użytkownika
yyoex
Cool gość
Posty: 320
Rejestracja: pn 22 wrz 2008, 21:35
Reputacja: 108
Lokalizacja: Berlin
Kontakt:

Re: małe spadochrony - wielki problem

Post autor: yyoex » śr 29 cze 2011, 23:30

chodziło mi o "federacja"
have a nice day
jörgen
Member of the "Beef", SRA 5425, SRA-GW 12, Muff # 5126

Awatar użytkownika
Tatjan
Maniak
Posty: 1121
Rejestracja: czw 04 gru 2008, 11:25
Reputacja: 51
Licencja: SK D USPA D-31279
Lokalizacja: z Warszawy

Re: małe spadochrony - wielki problem

Post autor: Tatjan » czw 30 cze 2011, 06:00

To niewielka różnica: "mamy śk? mamy! to wszystko możemy, i nikogo nie potrzebujemy!"

Awatar użytkownika
iwan
Administrator
Posty: 4297
Rejestracja: wt 05 gru 2006, 22:24
Reputacja: 484
Cyfra: 10000
Licencja: D-USPA
Lokalizacja: ze źródła
Kontakt:

Re: małe spadochrony - wielki problem

Post autor: iwan » czw 30 cze 2011, 09:45

jest w tym sporo racji, przy założeniu że mając SK skaczemy sobie nad łąką z motolotni. Wtedy (pomijając fakt zagrożenia pilota motolotni) skoczek faktycznie działa na swoje konto i sprawa doboru spadochronu jest jego własną decyzją. W przypadku, gdy uczestników jest więcej to malepeta z za małym spadochronem stanowi zagożenie życia dla wszystkich innych, zarówno w powietrzu jak i na ziemi.
Skoki spadochronowe w słonecznej Hiszpanii - Przyjedź, odpocznij, poskacz bezpiecznie

Awatar użytkownika
Ula Ursula
Maniak
Posty: 1846
Rejestracja: wt 05 gru 2006, 22:51
Reputacja: 21
Cyfra: 1999
Licencja: D-031281
Kontakt:

Re: małe spadochrony - wielki problem

Post autor: Ula Ursula » czw 30 cze 2011, 10:30

Joergen- niepoprawny idealista, a Iwan konserwa i dinozaur, ktory ludzi blokuje i nie pozwala sie im rozwinac :lol:

Awatar użytkownika
iwan
Administrator
Posty: 4297
Rejestracja: wt 05 gru 2006, 22:24
Reputacja: 484
Cyfra: 10000
Licencja: D-USPA
Lokalizacja: ze źródła
Kontakt:

Re: małe spadochrony - wielki problem

Post autor: iwan » pn 04 lip 2011, 11:28

przeliczone na kg
Załączniki
Obrazek 4.png
Skoki spadochronowe w słonecznej Hiszpanii - Przyjedź, odpocznij, poskacz bezpiecznie

ODPOWIEDZ