Instruktor to nie bohater, to nauczyciel

Podstawą bezpieczeństwa jest myślenie na ziemi i dobre reakcje w powietrzu. Ten nowy dział przeznaczony jest dla skoczków, którzy lubią zastanawiać się nad różnymi aspektami skoków.
Awatar użytkownika
emyl
Nielot
Posty: 25
Rejestracja: śr 30 lip 2014, 21:43
Reputacja: 8

Re: Instruktor to nie bohater, to nauczyciel

Post autor: emyl » sob 21 lut 2015, 14:24

Muppet pisze:
emyl pisze:
Famas pisze:Nie Panowie, to moje osobiste pytanie, z wyłączeniem Iwana- szacunek Grzegorz!!!, bo z czasem stwierdzam, że pewna strefa w Polsce oczekuje moich pieniędzy nie dając nic w zamian!! A ja nie lubię być robiony w jajo, nawet jeśli trzeba to zrezygnuję ze skoków!!!
Żeby nawiązać również do filmiku, wiem że takie pomieszanie jest bardzo niebezpieczne dla ucznia, ale na filmiku wygląda przekomicznie. Żeby zrobić taki helikopter celowo wydaję mi się, że trzeba się ostro postarać.
Otóż nie, wcale nie trzeba się mocno starać - wystarczy dać dupę do góry i niesymetrycznie rozłożyć ręce na bok, wtedy obróci Cię do wiatru relatywnego ok. 60 stopni i jak dołożysz do tego niesymetryczne nogi, to dostaniesz takiego śmigła, że jak nie zareagujesz to po chwili będziesz miał taką siłę odśrodkową, że nie będziesz mógł sięgnąć do klamki zapasu. Również na plecach może dojść do bardzo szybkich obrotów. Są to sytuacje bardzo niebezpieczne, gdyż w pewnym momencie przeciążenie jest tak duże, że skoczek traci przytomność. W przypadku takiej sytuacji, należy się mocno wygiąć, jeśli to nie pomaga (to znaczy, ze wbrew naszemu mniemaniu, nie wygięliśmy się prawidłowo) należy dawać w zapas, bo długa walka z szybkimi obrotami może nam w pewnym momencie to uniemożliwić. Aby skutecznie sięgnąć do zapasu, lewa ręka najkrótszą drogą do ciała, np. do biodra, w miarę możliwości łokieć też blisko ciała i po ciele dłonią wędrujemy do klamy... a dalej - wiadomo.
Ale mi Muppet chodzi o celowe zrobienie czegoś takiego. Bo te obroty nie są na płasko tylko pod kątem. Co do siły odśrodkowej wiem coś o niej i miałem przez nią przyjemność sprawdzić działanie automatu spadochronowego ;). Wierząc w jego skuteczność mam taki sam automat w swoim zestawie ;)

Dalej żeby pociągnąć temat, uważam ze swoich doświadczeń i znajomych, którzy uczyli się razem ze mną, że zagrożeniem też bywają niekontrolowane obroty ale już w płaskiej. Szczególnie w ostatniej fazie skoku gdy już blisko do otwarcia.Przykład: Skoczek teoretycznie skręca i dobrze mu to idzie, robi salto, ląduję płasko i zaczyna go kręcić w boku. Nawet jak się zatrzyma to i tak go lekko dokręca w swoją stronę. Powodem tego jest niesymetryczna sylwetka i często potęgujący ją stres, bo samo wygięcie tutaj nic nie daje. Wydaję mi się, że tyczy się to szczególnie linoskoczków, którzy nie mieli przyjemności skakać z instruktorem i ciężej im dostrzec tą niesymetryczność. Z tego stresu może nawet przerzuci skoczka przy otwarciu na plecy (Famas chyba taką sytuację przytaczał.). Otwarcia z małymi obrotami na dużych czaszach to nie jest jakiś wielki problem ale zawsze jest zagrożenie twistem.

Awatar użytkownika
Muppet
Cool gość
Posty: 341
Rejestracja: pt 14 lis 2014, 20:42
Reputacja: 253
Cyfra: 1200
Licencja: D

Re: Instruktor to nie bohater, to nauczyciel

Post autor: Muppet » pn 23 lut 2015, 21:08

mathrick pisze:W przypadku niezamierzonej wywrotki na plecy dobrze robi jeszcze skrzyżowanie (wyprostowanych) nóg, bo w przeciwieństwie do wygięcia, które można zrobić nie dość dobrze, szczególnie w stresie, to jakby nóg na siebie założyć, to na pewno poskutkuje obrotami wokół osi ciała, a po przewałce na brzuch łatwiej o stabilność walczyć. Tylko rzecz jasna nie należy ich potem trzymać założonych, a się wyginać.
Moim skromnym zdaniem, skrzyżowanie nóg to bardzo słaby pomysł - utrudni wygięcie, desymetryzuje sylwetkę i może dołożyć takich obrotów, że skończy się na automacie. Tak w ogóle, to ciekawa teoria, że niby w stresie można się nieprawidłowo wygiąć ale nogi można skrzyżować i potem pamiętać, żeby ustawić je symetrycznie i to, w przeciwieństwie do wygięcia kontrolować... bez urazy - dla mnie to totalna bzdura! Wygięcie studenci ćwiczą na podłodze, na wózkach, w tunelu, podczas pierwszych skoków (z 2 instruktorami) itd... Niektórzy tandem piloci, przy wyjściu z małego samolotu (na siedząco) każą pasażerom krzyżować nogi gdy już je mają na zewnątrz (ja tego nie stosuję więc nie wiem, czy ma to sens) więc może stąd Ci się to wzięło :-)

Awatar użytkownika
deepdiver100
Nielot
Posty: 45
Rejestracja: czw 23 lut 2012, 08:28
Reputacja: 24

Re: Instruktor to nie bohater, to nauczyciel

Post autor: deepdiver100 » wt 24 lut 2015, 09:24

Muppet pisze: Po prostu, bądź skoncentrowany, myśl co robisz i nie rozglądaj się za instruktorem... no i wygięcie od wyjścia do otwarcia a nie zaistniejesz w annałach syndromu 6 skoku :-), czego Ci życzę.
Dziękuję :). Będę miał okazję sprawdzić czy podołam już 18.04.2015 także zdam relację.

Awatar użytkownika
Muppet
Cool gość
Posty: 341
Rejestracja: pt 14 lis 2014, 20:42
Reputacja: 253
Cyfra: 1200
Licencja: D

Re: Instruktor to nie bohater, to nauczyciel

Post autor: Muppet » wt 24 lut 2015, 09:49

emyl pisze: Ale mi Muppet chodzi o celowe zrobienie czegoś takiego. Bo te obroty nie są na płasko tylko pod kątem. Co do siły odśrodkowej wiem coś o niej i miałem przez nią przyjemność sprawdzić działanie automatu spadochronowego ;). Wierząc w jego skuteczność mam taki sam automat w swoim zestawie ;)

Dalej żeby pociągnąć temat, uważam ze swoich doświadczeń i znajomych, którzy uczyli się razem ze mną, że zagrożeniem też bywają niekontrolowane obroty ale już w płaskiej. Szczególnie w ostatniej fazie skoku gdy już blisko do otwarcia.Przykład: Skoczek teoretycznie skręca i dobrze mu to idzie, robi salto, ląduję płasko i zaczyna go kręcić w boku. Nawet jak się zatrzyma to i tak go lekko dokręca w swoją stronę. Powodem tego jest niesymetryczna sylwetka i często potęgujący ją stres, bo samo wygięcie tutaj nic nie daje. Wydaję mi się, że tyczy się to szczególnie linoskoczków, którzy nie mieli przyjemności skakać z instruktorem i ciężej im dostrzec tą niesymetryczność. Z tego stresu może nawet przerzuci skoczka przy otwarciu na plecy (Famas chyba taką sytuację przytaczał.). Otwarcia z małymi obrotami na dużych czaszach to nie jest jakiś wielki problem ale zawsze jest zagrożenie twistem.
jak się kiedyś spotkamy gdzieś na strefie, to skoczę z Tobą i celowo coś takiego zrobię i zobaczysz, że nie ma problemu, gorzej z tego wyjść, więc nie polecam naśladownictwa :-). Piszesz: "Powodem tego jest niesymetryczna sylwetka i często potęgujący ją stres, bo samo wygięcie tutaj nic nie daje" - ależ daje, jak odchylisz głowę do tyłu i wygniesz się w biodrach aż kręgosłup w części lędźwiowej powie "ała" to jest mało prawdopodobne abyś miał w takiej sytuacji niesymetryczną sylwetkę - przynajmniej większość ludzi ma w miarę prawidłową budowę anatomiczną i mocne wygięcie ustawia ciało w symetrii. Nie twierdzę, że wygięcie jest lekiem na wszystko ale w większości przypadków działa. Zawsze jak celowo wywalamy studenta na plecy, to w 99% przypadków, jak się mocno wygnie, natychmiast wraca na brzuch i bez obrotów. Co by mi pasażer tandemu nie wymyślił dziwnego, jak się mocno wygnę, wracam do bezpiecznej pozycji wyrzucenia drouge. Czasami, jak pasażer zrobi zwis kota na trzepaku, to muszę sobie pomóc nogami ale to też zazwyczaj jak słabo dociągnąłem uprząż :-)

mariusz.hc

Re: Instruktor to nie bohater, to nauczyciel

Post autor: mariusz.hc » wt 24 lut 2015, 11:33

A co powiecie po wyjściu z opresji tzw.płaskich obrotów przy przejsciu do traka/strzały?.Raz tak zrobiłem i po 3-4 sek lotu przejscie do płaskiej i OK :)

Awatar użytkownika
Muppet
Cool gość
Posty: 341
Rejestracja: pt 14 lis 2014, 20:42
Reputacja: 253
Cyfra: 1200
Licencja: D

Re: Instruktor to nie bohater, to nauczyciel

Post autor: Muppet » wt 24 lut 2015, 19:51

mariusz.hc pisze:A co powiecie po wyjściu z opresji tzw.płaskich obrotów przy przejsciu do traka/strzały?.Raz tak zrobiłem i po 3-4 sek lotu przejscie do płaskiej i OK :)
Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem Twojego posta :-). Niemniej, wszystko zależy od tego, co jest powodem obrotów, często mocniej włożony jeden łokieć albo kolano - a jak przechodzisz do tracka, to zmieniasz ustawienie rąk i nóg i w ten sposób likwidujesz to, co wprowadzało obroty. Jednakże ratowanie się przed obrotami trackowaniem, nawet jeśli skutkuje jest słabe :-) bo należy nauczyć się wykonywać obroty oraz je hamować. Pamiętaj, że ptaszyska mają skrzydła a my jako stery mamy ręce i nogi. Obroty można robić na samych rękach, na samych nogach albo używając i rąk i nóg, co jest najbardziej efektywne, bo możemy do tego dołączyć spływ, np. chcesz się szybko znaleźć po drugiej stronie formacji, to robisz szybki obrót ze spływem - czyli oblatujesz formację samemu się obracając, będąc cały czas twarzą do formacji i będąc do niej na wyciągnięcie ręki więc robisz to szybko i efektywnie. Oczywiście, najefektywniej robi się ten manewr nad formacją i takie przemieszczenie zajmuje Ci 1 sekundę ale trzeba to zrobić faktycznie szybko aby nie stracić stracić strug i nie spaść na formację - dlatego obroty i spływy trzeba namiętnie ćwiczyć, najlepiej w tunelu. Skoro już o tunelu mowa - nawet, jeśli ktoś sobie założył, że chce latać tylko RW, to dobrze jest poćwiczyć w tunelu (z coachem) podstawy freefly - latanie na plecach i przejścia plecy-brzuch-plecy - dzięki temu nie będzie niekontrolowanych wywrotek czy obrotów a nawet jeśli ktoś się w nas wpakuje i wywali na plecy, to nie będzie to stanowiło żadnego problemu :-)

mariusz.hc

Re: Instruktor to nie bohater, to nauczyciel

Post autor: mariusz.hc » śr 25 lut 2015, 17:35

Nie dokońca mnie zrozumiałes..Nie chodzi o to że nie umiem wychodzić z pleców czy obrotów-bo umiem .Chodzi o to-tak jak napisałeś żeby zlikwidowwac to co powoduje obroty ,czyli zle ułoożone lub sztywne konczyny :) przy takim ułożeniu jak daje trak i zadziałało.Oczywiście nikt czegos takiego w tunelu nie będzie uczył :)

Awatar użytkownika
Muppet
Cool gość
Posty: 341
Rejestracja: pt 14 lis 2014, 20:42
Reputacja: 253
Cyfra: 1200
Licencja: D

Re: Instruktor to nie bohater, to nauczyciel

Post autor: Muppet » śr 25 lut 2015, 21:57

mariusz.hc pisze:Nie dokońca mnie zrozumiałes..Nie chodzi o to że nie umiem wychodzić z pleców czy obrotów-bo umiem .Chodzi o to-tak jak napisałeś żeby zlikwidowwac to co powoduje obroty ,czyli zle ułoożone lub sztywne konczyny :) przy takim ułożeniu jak daje trak i zadziałało.Oczywiście nikt czegos takiego w tunelu nie będzie uczył :)
Mariusz, nie chodziło mi o to, czy umiesz - super, że tak - ale na przykładzie Twojego posta opisałem pewne sytuacje - a czy w tunelu można ćwiczyć takie rzeczy? Kiedyś pokutowała opinia, że atmo nie można ćwiczyc w tunelu - w sumie można, pod postacią carvingu :-) ale w sumie nie chodziło mi o sposób ćwiczenia ale wychodzenia z roznych "opresji" - mimo tego, że nie do końca się zrozumieliśmy, powstał nasz wspólny tekst, który może komuś coś naświetli i chyba o to chodzi na forum więc nie ma tego złego, co na dobre nie wyjdzie :-)

Awatar użytkownika
mathrick
Cool gość
Posty: 222
Rejestracja: pt 28 lis 2014, 22:31
Reputacja: 84
Cyfra: 130
Licencja: DFU C
Lokalizacja: Odense, Dania

Re: Instruktor to nie bohater, to nauczyciel

Post autor: mathrick » śr 25 lut 2015, 23:29

Muppet: wzięło mi się to z prób i niepowodzeń w tunelu, o tandemach nie wiem na tyle, żeby się móc sugerować. Wypróbowane w praktyce. Nie twierdzę, że każdemu pomoże i na pewno powinno się znaleźć w podstawie programowej, natomiast mnie pomaga znakomicie po skiepszczonych saltach na ten przykład. Nie mam pojęcia, czy dałem radę się jasno wyrazić, o jaką sylwetkę chodzi i jak stosowaną, ja na pewno wiem o co mi chodziło :). Osobiście znajduję to łatwiejszym sposobem na przejście do pozycji gdzie można się ładnie wygiąć i odzyskać stabilność niż samo tylko wyginanie od początku. Za to niewątpliwie łatwiej wyjaśnić jedną zasadę na wszystko niż wiele na różnych możliwych sytuacji, zwłaszcza jeśli komuś jeszcze zależy na tym, żeby coś z tego w głowie biednego ucznia zostało w stresie.

Awatar użytkownika
Fauna
Nielot
Posty: 42
Rejestracja: śr 30 lip 2014, 20:30
Reputacja: 17
Cyfra: 105
Licencja: Licence B
Lokalizacja: Białystok

Re: Instruktor to nie bohater, to nauczyciel

Post autor: Fauna » sob 28 lut 2015, 22:28

mariusz.hc pisze:A co powiecie po wyjściu z opresji tzw.płaskich obrotów przy przejsciu do traka/strzały?.Raz tak zrobiłem i po 3-4 sek lotu przejscie do płaskiej i OK :)
Mnie instruktor uczył że jak mam zdestabilizowana sylwetkę muszę się dobrze wygiąć, na niekontrolowane obroty robić kontry , a jak nie pomaga to przejść do tracka na 2-3 sec i powrócić do stabilnej sylwetki i mi to pomogło przy pierwszym samodzielnym skoku. Miałam niekontrolowany obrót który zamiast skontrować to jeszcze go sobie pogłębiłam i nie mogłam z tego wyjść ;-) i wtedy właśnie pomógł mi track po którym już spadałam stabilnie. Cóż trzeba sobie jakoś radzić .

ODPOWIEDZ